13.11.07

ojciec i syn i duch święty

Od miesiąca sypiam z Michelem, mimo że od początku wiedziałam, że ma kogoś w Paryżu. Bezczelny gnój, jest bowiem młodszy ode mnie, wziął mnie sobie, podebrawszy poprzednikowi i dzięki bogu. Gdybym miała spędzić dwu i pół miesięczną palcówkę w łóżku z Philippem, to byłoby to naprawdę smutne zesłanie.

Michel jest świetnym kochankiem. Bardzo umiejętnie łączy czułość ze zwierzęcością. Lubi to robić. Twierdzi, że najlepszą kochanką dla niego byłaby nimfomanka, bo on mógłby to robić cały czas. Poza tym przystojny z najwyższej półki. Lalka. Szlachetne rysy twarzy, kształt ciała, kolor skóry. Doskonale się porusza, zgrabnie. Silny. Cały jest seksualny.

No więc myślałam, że raz pójdziemy do łóżka i tyle. Ja nie szukam źródła utrzymania, on - drzewa syna domu. Idealnie dobrani nie tylko pod względem partnerstwa w urodzie. Jednakże po tym jednym razie on dzwonił codziennie i tak trwa to pieprzenie very high quality standard ponad cały miesiąc - sauna, prysznic od jacuzzi, biuro, basen, wysokie napięcie chłodni restauracji na promie do Kopenhagi, łóżka, podłogi, glazura, terakota, dywany. Tak się zrobiło nieomal związkowo, gdyby nie fakt, że mój kochanek ma już jedną narzeczoną.

W któryś piątek ja, Michel, jego najlepszy przyjaciel Nico oraz ojciec Michela - Jean, poszliśmy do sushi klubu w centrum miasta. Jean umówił się tam z całkiem bystrą, ale zupełnie nieciekawą babką, lat ok. 40. Z kopyta zaczęliśmy od wódki z tonikiem. Sącząc i szybko nawalając się, rozmowa schodzi na seks. Pytam Michela o rożne rzeczy, bo, mimo iż młodszy, jest bardzo doświadczony. Bełkoczemy już trochę, gdy zagaduję o trójkąt. Okazuje się, że mistrz nigdy nie spał z dwiema osobami na raz. Wykrzywiam się w zdziwieniu. Pyta, czemu pytam, ja że nie, nic, tak tylko, ciekawość. Patrzy na mnie, potem na Nico, potem znów na mnie i pyta co myślę o Nico. Ja, że bardzo go lubię, jest mi bliski.

40tka idzie do domu. Jean i tak by jej do siebie nie wziął. Powiedział mi później, że jej zapach kompletnie go odrzucił. Śmierdziała dla niego. Wracamy do ich wspólnej ogromnej willi. Michel idzie dokonać toalety, potem ja. Wychodzę z łazienki, idę do jego sypialni i nie znajduję go. Zaglądam do Nico, a Michel właśnie się rozpędza i rzuca jak nastolatek na jego łóżko. Ja za nim trącona nagłym instynktem grupowym. Chichramy się jak dzieci, leżymy, ja w środku, scalając najlepszych przyjaciół. Zaczynamy się z Michelem całować i tak jakoś wychodzi, że ocieram się tyłkiem o Nico. Nico mówi:
- Nie no, Eve, podniecasz mnie, dajcie spokój.
Mruczy. Zaczyna mnie głaskać. Rozbiera z resztek. Całuje w plecy, na których mnie za chwilę kładzie i zaczyna lizać mi cipkę. W międzyczasie Michel klęka nade mną i zaczynam robić mu laskę. Nico zaskakuje mnie wprawnością swojego języka, trzy dwa jeden i mam pierwszy tej nocy orgazm. Nico podnosi się, a następnie moje biodra i zaczyna wsadzać się we mnie. Ja wciąż ssę Michela. Potem się zmieniamy. Robię laskę Nico, a Michel wchodzi we mnie. I tak się bawimy do szóstej rano w różnych konfiguracjach, aż Michel zajebiście nakręcony tą sytuacją, zanosi mnie do swojego pokoju. Nico chce się wkręcić i kontynuować nasz układ, ale Michel odsyła go do siebie, mówiąc, że teraz jestem tylko jego. Kładzie mnie na podłodze na brzuchu i znów we mnie wchodzi i jest namiętny jak diabli. Jak zawsze. Podoba mi się. Zostajemy na tej podłodze, całujemy się i bujamy we wszystkie strony do siódmej, żeby potem przysnąć na dwadzieścia minut, zwlec się do samochodów, spóźnić do naszych prac i umierać cały dzień kompletnie nieprzytomni.

Przy okazji następnego spotkania Michel subtelnie sugeruje, że moglibyśmy to zrobić jeszcze raz. Najwyraźniej wszystkim się podobało. Nico szczególnie sobie docenił robienie mu przeze mnie laski, co mi się wydało bardzo sympatyczne. Tymczasem sypiamy znów we dwójkę. Po bożemu.

Parę dni później zostajemy wszyscy zaproszeni na domówkę znajomych taty Michela. Przybywamy, szampan. Ogród. Michel mówi, że nie pije, coś mi więc zaczyna natychmiast śmierdzieć. A potem mówi, że musimy po imprezie porozmawiać. Pytam, czy wszystko ok. On, że tak tak. Jakoś tak dziwny mi się wydaje, więc pytam, czy to chodzi o sprawy intymne, bo to w sumie jedyne co nas łączy. On zaciąga mnie w kąt i mówi, że tak, ale nie chciał mi psuć imprezy. Teraz jest już za późno. Musi gadać. Mówi, że ma rzeżączkę i że sypiał tylko ze mną - ahaś - więc to muszę być ja, ale żebym się nie martwiła, on wie, że u kobiet często jest bezobjawowa i że on wie, że jakbym ja wiedziała, to bym mu powiedziała natychmiast i byśmy wtedy używali gumek. Michel mówi, że kupił i bierze już antybiotyki, dlatego nie może pić. Kupił też opakowanie dla Nico i dla mnie. No i najgorsze, że jak pojutrze pojedzie do domu na dwa tygodnie to nie będzie mógł się kochać ze swoją dziewczyną, bo zakaz seksu na dziesięć dni. I wyjdzie, że nie był wierny. Och jej. Odczuwam niespecjalnie zawstydzające zadowolenie i wydaje mi się, że jednak stało się to za moim zaczarowanym dotknięciem jego różdżki..

Cała trójka łyka więc antybiotyki. Czwórka. Jean też, po tym jak spał bez gumki z jakąś chińską nieletnią prostytutką.

Michel wyjeżdża. Mój kontakt z Ekipą urywa się do czasu telefonu Jeana, że jakbym chciała zjeść z nim obiad lub kiedykolwiek zostać na noc u nich w domu, to nie ma problemu. Wystarczy jeden telefon.

Uznaję to za bardzo miłe i za parę dni umawiamy się na obiad. A potem za kilka dni na kolejny. Gotujemy razem, jest bardzo miło, oglądamy jakiś film na DVD, pijemy gin i whisky. Nawalamy się, wchodzimy w fazę tańców w jednym z dużych pokojów. Przypominam sobie, że przed przyjściem tu byłam na zakupach. Proponuję więc Jeanowi, że może chce zobaczyć co kupiłam. Na mnie. Robię mu więc prywatny pokaz do muzyki. Najbardziej podoba mu się biała półprzezroczysta koszula, którą zakładam na gołe ciało do szortów Esprit. Sięgam po butelkę, aby top up our drinks. Grzebiemy w barku z alkoholem. Jean przechyla się w moją stronę i zaczynamy się całować. Całuje zupełnie inaczej niż jego syn.

Proponuje kąpiel w jego łazience. Idziemy do niego do pokoju. Rozbiera mnie powoli, z salonu na dole dochodzą dźwięki Buena Vista. Gdy jestem już zupełnie naga odsuwa się na krok i patrzy na mnie. Patrzy. Potem odwraca mnie i prowadzi do wanny, gdzie nalewa się odkręcona przez Jeana gorąca woda. Wchodzę do niej. On każe mi usiąść, oprzeć się i zamknąć oczy. Zaczyna mnie myć. Stopy. Uda. Wysoko. Dokładnie.
Biodra. Brzuch. Dłonie. Piersi. Szyja. Głowa. Gdy nakazuje mi wstać, wciąż mam mieć zamknięte oczy. Nie wyciera mnie. Wracamy do sypialni. Kapie ze mnie. Kładę się mokra na brzuchu na jego łóżku. On osusza mnie trochę prześcieradłem. Bierze cynamonowy olejek eteryczny. Wmasowuje w dłonie. Ślizga się po moich plecach. Ramionach. Dłoniach. Głowie. Tyłku. Nogach. Stopach. Znów zagląda do mojej wciąż mokrej cipki. Wkłada palce. Wyjmuje. Wkłada. Wyjmuje. Drażni się, drań. Kładzie się na mnie i zaczyna mnie pukać. Ma o wiele mniejszego niż Michel. Z drugiej strony Michel ma bardzo dużego, więc bóg raczy wiedzieć, czy szklanka jest do połowy pusta, czy pełna.

Rano budzimy się i podwodzi mnie do pracy. Jak dobry opiekuńczy ojciec.

Za parę dni idziemy znów do tego modnego klubu. Znów pijemy wódkę. Jean nawala się i proponuje, żebym została dłużej niż na te dwa miesiące, że on mnie będzie sponsorował, a ja mam robić co chcę. Zrobię co zechcę - ba. Potem wstawia mi tekst, że jestem "piękna fizycznie, piękna mentalnie, i że tylko muszę być bardziej twarda" (?!). Dziękuję. Wuju. Przedstawia mi tego wieczoru jeszcze kilka lukratywnych scenariuszy przyszłości. Wracamy do domu Jeana razem z Nico, który jest z nami w klubie. Nico odłącza się od nas i jedzie po swoją afrykańską kochankę, z którą spędzi tę noc. Ja i Jean idziemy do łóżka, znów obsypuje mnie komplementami, mówi jaka to jestem przepiękna i chyba tak faktycznie myśli, bo potem dochodzi we mnie dwa razy.



Michel zabawia się być może teraz właśnie ze swoją pierwszą laską, a ja analizuję ostatnie wydarzenia pod kątem rachunku prawdopodobieństwa i ryzyka zarażenia wirusem HIV. Michel ze swoją dziewczyną sypia bez gumek, poza tym twierdzi, że tu spał bez gumki tylko ze mną. OK. Nico. Ma żonę w domu, kochankę z Afryki na miejscu, sypia z prostytutkami (z gumką, bez?) i innymi okazjami. Jean. Od ostatniego testu na HIV, tylko z prostytutkami, bez gumki. Ja. Od ostatniego testu tylko trzech kochanków. Z pierwszym z gumką, z drugim bez, ale bardzo niskie ryzyko, porządny chłopak, z trzecim też bez, ale też raczej porządny. Wesoła gromadka.

A zapomniałabym. Jeśli jestem w ciąży z Jeanem to urodzę brata lub siostrę mojemu kochankowi. Przynajmniej wszystko w rodzinie, wszystko w rodzinie.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Jestem pod wrażeniem, w życiu nie napisałam tak długiego tekstu:) I nie umiem pisac o seksie. To wymaga talentu

Anonimowy pisze...

linkuję